Uważam się za kreatora i pewnego rodzaju „niewolnika idei”, którą
muszę zrealizować.

Rzeźby przeze mnie tworzone uosabiają odrealnione, choć towarzyszące wielu ludziom, marzenie przejścia po linie. Należy je jednak rozumieć w szerszym kontekście niejako pewne wyjątkowe uniesienie i znalezienie się w zupełnie innej rzeczywistości. Moje prace to jednocześnie próba uzyskania nowej perspektywy, zmieniającej nasz dotychczasowy punkt widzenia.

Z pewnością największą zaletą tych dzieł sztuki jest ich uniwersalność jak i ponadczasowy przekaz, umożliwiający ich zrozumienie bez względu na krąg kulturowy odbiorcy. Za zadanie postawiłem sobie poszerzanie oraz odkrywanie doświadczeń artystycznych a także kulturowych wśród społeczeństw europejskich w obszarze Morza Śródziemnego. Realizuję to zadanie głównie poprzez postać ludzką, ze szczególnym skupieniem się na „człowieku w ruchu”. Moje prace są zazwyczaj przewrotne, zaskakujące, wprost balansujące na krawędzi imaginacji.

Rzeźby przeze mnie stworzone pozostają w nieustannym ruchu, a tym samym nie można ich utożsamiać z niezmiennością i stałością. Nie można ich również interpretować jednoznacznie. Nie tylko same ulegają metamorfozie i niczym „dojrzewają” do nowych sytuacji, ale jednocześnie wpływają na zmianę otoczenia.

Historia każdej wyrzeźbionej postaci mogłaby stanowić jej indywidualną biografię, nie krótszą od życiorysu niejednego człowieka z krwi i kości. Cykl „Balansujące” to dowód na wtapianie się sztuki w tłum żywych istot, współistnienie z nim i bycie naturalną jego częścią. Zawieszone nad głowami obserwatorów postacie zachowują się przy tym podobnie jak mijający ich ludzie: obserwują ich swoim niewzruszonym wzrokiem, naśladują, przedrzeźniają, bywa, że kpią z nich.

Czasem chcą coś powiedzieć, a czasem najzwyczajniej tkwią w zamyśleniu. Jedynym ograniczeniem w interpretacji staje się wyobraźnia konkretnego odbiorcy, jego nastrój, pora dnia czy tło. Rzeźby balansujące przede wszystkim egzystują w otaczającej je czasoprzestrzeni. Nie są dziełami sztuki, które boją się wiatru. Nawiązują do ludzi, których czas też kiedyś upłynie.